
Wstęp- mózg w zalewie z neuroprzekaźników
Mózg potrzebuje energii, by móc sprostać codziennym wyzwaniom. Nie jest to żadne wielkie odkrycie, że za ową energię akademicko uważa się glukozę, czyli cukier prosty, będący w powszechnie stosowanej diecie makroskładnikiem numer jeden, a znamy go pod nazwą węglowodanów. Jeszcze do nie tak dawna bagatelizowano wpływ źródła energii na całe ciało, zaś kondycję mózgu ledwie łączono z dietą, skupiając się niemal wyłącznie na witaminach i minerałach. Dziś już wiemy, że źródła energii kompletnie różnią się od siebie, jedne uszkadzają ją i zaburzają (jak kalorie z fruktozy, której rozkład zużywa więcej energii, niż otrzymujemy, dostarcza ją szybko, ale krótkotrwale i nie dając uczucia sytości, co sprzyja przejadaniu się.), zaś inne np. z tłuszczu, uwalniają się wolniej i zapewniają długotrwałe uczucie sytości i stabilność energetyczną. I właśnie funkcjonowanie wyłącznie na owej energii z tłuszczy można w uproszczeniu nazwać ketozą.
Okej, w takim razie jak ma się do tego mózg? Na przestrzeni ostatnich lat okazuje się w badaniach eksperymentalnych, że mózg wręcz kocha ketony jako źródło energii!
Według szacunków depresja do 2030 roku będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Istna plaga dla milionów ludzkich dusz, które każdego dnia zatruwane są swoją własną chemią mózgu:
- Dopamina
- Funkcja: motywacja, system nagrody, koncentracja
- Zaburzenia: ADHD, depresja, schizofrenia
- Serotonina
- Funkcja: regulacja nastroju, snu i apetytu
- Zaburzenia: depresja, zaburzenia lękowe
- Noradrenalina
- Funkcja: czujność, reakcje stresowe typu „walcz lub uciekaj”
- Zaburzenia: depresja, nadpobudliwość
- GABA (kwas gamma-aminomasłowy)
- Funkcja: hamowanie impulsów nerwowych, relaksacja
- Zaburzenia: lęki, bezsenność
- Glutaminian
- Funkcja: pobudzanie neuronów, procesy uczenia się i pamięci
- Zaburzenia: epilepsja, choroby neurodegeneracyjne
- Acetylocholina
- Funkcja: pamięć, uczenie się, kontrola mięśni
- Zaburzenia: Alzheimer, demencja
- Histamina
- Funkcja: czuwanie, regulacja snu, reakcje immunologiczne
- Zaburzenia: zaburzenia snu, alergie
- Endorfiny
- Funkcja: uśmierzanie bólu, uczucie euforii
- Zaburzenia: obniżona odporność na ból
- Neuropeptyd Y
- Funkcja: regulacja apetytu i reakcji na stres
- Zaburzenia: otyłość, zaburzenia lękowe
- Melatonina
- Funkcja: regulacja rytmu dobowego i snu
- Zaburzenia: bezsenność, zaburzenia snu
Okej, ale czy to nie brzmi zbyt łatwo? W jednej tabletce damy trochę tego, w drugiej trochę tamtego i proszę- zdrowie psychiczne przywrócone! Ale rzeczywistość jest brutalna, jak historia owych leków i ich skutki uboczne. Leki pomagają przeciętnie około połowie pacjentów, zaś w przypadku zaburzeń lękowych, aż 65% badanych boleśnie odczuwa nawrót dolegliwości zaraz po odstawieniu farmakologii. Hipoteza neuroprzekaźników, którymi powinno się manipulować w przypadku zaburzeń, nigdy nie została udowodniona naukowo. Prawda jest taka, że tabletki pomagają i bardzo często są ratunkiem- pomagają przełamać krytyczny impas, ale narracja wokół nich, jakoby wystarczały w każdym przypadku, jest kompletnie chybiona i naiwnie uwłaczająca. Mózg nie jest taki prosty. Wpływ na niego ma każdy aspekt życia: stres, traumy, schematy rodzinne, praca, aktywność fizyczna, genetyka, zasoby psychiczne itd. No i oczywiście dieta.
Każda choroba lub zaburzenie, o ile wykluczymy problemy natury genetycznej, wiąże się z nadmiarem czynników złych i niedoborem czynników dobrych. Idąc tym tokiem rozumowania, warto byłoby zastanowić się, czy przypadkiem żywność, którą spożywamy, może mieć wpływ na choroby psychiczne? Przyjęło się, że owa kategoria chorób jest na tyle poważna, że rozważanie jej z punktu widzenia czegoś tak błahego jak dieta, jest dla niej umniejszające, a prawda jest taka, że ketony, jako źródło dodatkowej energii dla mózgu stosowano z premedytacją już w starożytności (ot, mądrość przodków).
🏺 Starożytność
- Hipokrates (V w. p.n.e.) zauważył, że głodówka zmniejsza liczbę napadów padaczkowych. Średnio po 12-16 godzinach niejedzenia organizm wypala cukry z mięśni i by mieć energię, zaczyna wytwarzać w wątrobie ciała ketonowe.
- W kolejnych wiekach lekarze, jak Erasistratos czy Arnold de Villanova, zalecali ograniczanie jedzenia jako formę terapii.
🧪 Początki naukowe (XX wiek)
- W 1921 r. dr Russell Wilder z Mayo Clinic opracował dietę ketogenną, która naśladowała efekty głodówki, ale była możliwa do długotrwałego stosowania tzn. podtrzymywała produkcję ketonów w ciele kosztem glukozy.
- W 1954 r. dr Livingran zastosował dietę ketogenną u 300 pacjentów — u 43% napady padaczki ustąpiły, a u 34% nastąpiła poprawa.
💊 Spadek popularności
- W latach 30. i 40. XX wieku dieta ketogenna straciła na znaczeniu po odkryciu fenytoiny, skutecznego leku przeciwpadaczkowego. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku cukrzycy typu II, kiedy to w XIX wieku zalecano chorym spożywanie do 30g węglowodanów dziennie, zaś po opracowaniu insuliny, stowarzyszenia diabetologiczne zalecały już do 200g węglowodanów, co pozbawiło ludzi codziennego dostępu do ketonów.
🌟 Renesans terapii
- W latach 90. XX wieku dieta ketogenna wróciła do łask po sukcesie leczenia 2-letniego Charliego Abrahamsa, u którego dieta całkowicie wyeliminowała napady padaczki.
- Obecnie dieta ketogenna jest uznawana przez Międzynarodową Ligę Przeciwpadaczkową (ILAE) jako skuteczna i bezpieczna metoda leczenia padaczki lekoopornej.
Wybrane mechanizmy
Dieta niskowęglowodanowa ogranicza skoki insuliny i jest to przepotężne narzędzie nie tylko do walki z objadaniem, bulimią, insulinoopornością, problemami z tarczycą, bezpłodnością metaboliczną itd. ale także reguluje niemalże wszystkie neuroprzekaźniki znajdujące się w powyższej tabeli. Weźmy chociażby dopaminę, której powiązanie z insuliną jest niebagatelne. To ona m.in. wspomaga transport tyrozyny do mózgu, która bierze udział w syntezie dopaminy. W przypadku nadmiaru bodźca dochodzi do habituacji– przyzwyczajania się organizmu. Wobec tego organizm nadprodukuje dopaminę, która zaburza równowagę serotoniny, zaś serotonina wpływa na melatoninę (na polu szlaku kynureninowego który odpowiada m.in. za zaparcia i migreny), i tym sposobem fundujemy sobie obniżony nastrój, bezsenność, upośledzony próg lęku i zaburzenie perystaltyki jelit w zasadzie ,,dzięki” samym nadmiarowym węglowodanom. Kolejnym skutkiem upośledzenia serotoniny (zwłaszcza w przypadku brania leków z grupy SSRI, które aktywizując receptory serotoniny, hamują działanie receptora d2 wychwytu adrenaliny) jest obniżenie poziom noradrenaliny, co skutkuje obniżeniem libido oraz możliwością wystąpienia anhedonii, stanu zobojętnienia tak ,,popularnego” w przypadku brania leków przeciwdepresyjnych. Efektów takich i podobnych jest o wiele więcej. W wielkim uproszczeniu insulinooporność to jest taka właśnie habituacja naszych mitochondriów od nadmiaru hormonu insuliny, na którą przestaje reagować. A skoro mitochondria to nasze fabryki energii (ATP), łatwo wyobrazić sobie szkodliwy wpływ podwyższonej insuliny na każdą komórkę i organ w naszym ciele, w tym właśnie mózgu.
Przyjrzyjmy się wobec tego dwóm szlakom wytwarzania energii w mózgu, ich chemią, wadami i zaletami, by każdy mógł faworyzować ten, który mu bardziej odpowiada.
Mózg na glukozie
Mózg utrzymuje stężenie glukozy w sobie na poziomie 80% tego, co płynie we krwi. Oznacza to, że jeśli nasza po posiłkowa glukoza podskoczyła do 180, to w mózgu wynosi ona ponad 140. W badaniach wykazano, że u osób z podwyższonym poziomem glukozy dochodzi do zmniejszenia liczby połączeń między neuronami w kluczowych sieciach mózgowych, jeśli glukoza pow. 140 utrzymuje się po 2h po posiłku. W innym badaniu wykazano, że glukoza powyżej 140 podczas trawienia upośledza wchłanianie witamin, przyczynia się do uszkodzeń śródbłonka naczyń krwionośnych (stany zapalne w żyłach- główny przyczynek miażdżycy), zaś cytokiny prozapalne ulegają rozregulowaniu. Dla przykładu, zdrowa osoba po zjedzeniu dużej porcji białego ryżu z sokiem owocowym, może osiągnąć poziom glukozy właśnie do 180 mg/dl. Wracając do mózgu, zdecydowana większość ludzi używa tylko jednego rodzaju ,,silnika”, którym zasilają swój mózg. Faktem jest też to, że mózg potrzebuje glukozy, jednakże jeszcze ,,starszym” faktem jest to, że organizm bez problemu sam potrafi wytworzyć sobie niezbędne dawki cukru w procesie glukoneogenezy, o ile nie mamy zaburzonej gospodarki insulinowej, jak ma to miejsce w przypadku wielu współczesnych chorób metabolicznych.
Mózg na ketonach
Silnik glukozy potrzebuje aż 10 etapów rozkładu cukrów, by zasilić mitochondria mózgu. Wytwarza przy tym potężną ilość wolnych rodników ze spalania tlenu, witamin i minerałów. Silnik ketonów przeprowadza zasilanie w 3 etapach, zaś jedno z ciał ketonowych, Beta-hydroksymaślan (BHB), jest jednym z najpotężniejszych antyoksydantów dla wolnych rodników rakotwórczych, o wiele skuteczniejszym niż egzogenne słynne antyoksydanty z borówek czy wina, które w procesie trawienia ulegają znacznemu rozpadowi. Jest to jeden z wielu powodów, dlaczego to właśnie glejak mózgu ma szansę ,,wejść” w remisję przy usunięciu wszelkich węglowodanów z diety, co dotyczy także raka piersi, które mają ok. 6 razy więcej receptorów insulinowych niż inne tkanki, zaś według efektu Warburga komórki rakowe ok. 7 razy chętniej ,,żywią” się węglowodanami. Silnik ketonowy, ze względu na swój krótszy przebieg, może posłużyć jako obwodowe zasilanie niedożywionego przez trefną glukozę mózgu, co stymuluje go do odbudowy i oczyszcza z metabolicznych ,,śmieci”.
Związek z chorobami psychicznymi- co mówią badania
Osoby z poziomem glukozy w stanie zaburzenia metabolicznego są 2,7 razy bardziej narażone na wystąpienie ciężkich epizodów depresji, 3,5 razy bardziej na chorobę afektywną dwubiegunową (rozregulowanie hormonów nastroju) oraz 3,7 razy bardziej na wystąpienie schizofrenii. Osoby cierpiące na zaburzenia metaboliczne mają średnio o 24% mniejszy hipokamp, który jest kluczowy w przypadku rozpoznania choroby Alzhaimera. Wszystkie te zaburzenia mają udokumentowaną dobrą, lub bardzo dobrą odpowiedź w przypadku zasilania mózgu dodatkowym paliwem z ketonów, obniżenia insuliny oraz redukcji stanów zapalnych- niegojących się latami ran w tkankach takich jak choćby śródbłonek naczyń krwionośnych, spowodowanych chemikaliami, źle dobraną dietą, spalinami itd.
Autyzm, zaburzenie szeroko ostatnimi czasy komentowane i diagnozowane, także miało dużo lepszą odpowiedź, szczególnie jeśli chodzi o problemy jelitowe badanych dzieci oraz ich ograniczenia społeczne. W przypadku dzieci, które spożywały zbilansowaną, powszechnie uważaną za zdrową dietę, nie zauważono żadnej poprawy.
W przypadku zaburzeń odżywiania, zbadano wpływ ketonów na mózg u osób doświadczających kompulsywnego objadania się i uzależnienia od jedzenia. Dieta ketogeniczna, po pół roku stosowania, zredukowała powyższe epizody z 8-14 tygodniowo do 0 u każdego z pacjentów, zmniejszając ich wagę o ok. 16%! Ten wynik daje do myślenia. Pacjenci chwalili zanik mgły mózgowej, stabilizację nastroju, mniejszą ochotę na słodycze oraz bardziej optymistyczne postrzeganie przyszłości, jako miara redukcji depresji z ciężkiej do jej remisji lub lekkiej.
Czy ketoza wywołuje depresję?
Skąd wobec tego głosy sprzeciwu, jakoby dieta ketogeniczna wywoływała depresję? Najprawdopodobniej jest to związane z okresem adaptacji organizmu do zasilania go ketonami, zamiast glukozą. Rozregulowane hormony zaczynają się układać, dopamina i kortyzol potrafią radykalnie wtedy podskoczyć, mikrobiom musi się przebudować i wydalić niepotrzebne już, ,,węglowodanowe” bakterie, enzymy trawienne muszą się zrutynizować itd. Zmienia się chemia mózgu i całego organizmu. Wpływ na to ma nasza gospodarka elektrolitowa, spożywane leki (nie wolno łączyć leków na cukrzycę z dietą keto!), sen, stres itd. Pierwsze dwa tygodnie do miesiąca potrafią dać mocno w kość. Jeśli mamy problemy natury psychicznej lub metabolicznej, warto przejść przez ten okres razem ze specjalistą, by zniwelować grypę ketonową i z początku egzogennie manipulować hormonami nastroju, np. suplementacją tryptofanu.
PS Z własnego podwórka dodam, że adaptacja do diety keto przebiegła u mnie wzorowo, ale z potrzeb zdrowotnych musiałem wyeliminować błonnik, co skierowało mnie do diety karniwora, wbrew akademickim zaleceniom. Pierwsze dwa tygodnie były bardzo trudne zarówno pod kątem psychicznym jak i fizycznym (popełniłem bodaj każdy możliwy błąd), jednak korzyści jakie odczuwam po roku diety odzwierzęcej z odrobiną miodu są nieopisane, ale o tym kiedy indziej.
Podsumowując
Mózg to twór, który powinien być zasilany hybrydowy. Potrzebuje zarówno glukozy (którą może sobie sam wytwarzać) jak i ketonów, które także sam wytwarza będąc w poście lub na diecie, która imituje post (dieta niskowęglowodanowa). Nasuwa się z tego prosty wniosek, satysfakcjonujący i realnie mający wpływ na homeostazę- nie przeszkadzajmy ciału i dajmy mu szansę na regenerację, a być może leki i kosztowne terapie nie będą potrzebne. Na nie przyjdzie czas.
W takim razie co jeść, by mózg miał podwójne zasilanie i dostęp do wszystkich witamin i minerałów?
Mózg powinien regularnie wchodzić w stan ketozy– jeśli nie z diety gęstej odżywczo, to z przerw w jedzeniu, zaś pożywienie powinno być jak najbardziej nieprzetworzone i zbliżone do tego, co jedli nasi przodkowie, bo ewolucja nie gra w kości. Bazowanie na żywności, która została stworzona choćby w przeciągu ostatnich stu lat, a takie zalecenia żywieniowe najlepiej się sprzedają, nie zagwarantuje pełni zdrowia. Nie bez powodu, mimo rozwoju farmaceutyki, medycyny i zaleceń dietetycznych głównego nurty, choroby metaboliczne i zaburzenia mózgu (także psychiczne jak Alzhaimer, nazywany dziś ,,cukrzycą mózgu”) stale pogłębiają się w społeczeństwie, zaś depresja przeciska się bez pardonu na czoło owej kolejki do zrujnowania naszego dobrostanu.
Jeśli zainteresowałem Cię tematem zdrowia, zmagasz się z problemami natury psychicznej lub metabolicznej, zapraszam do kontaktu przez formularz strony lub pisząc do mnie bezpośrednio na maila: paleomindaj@gmail.com
Życzę miłego dnia,
Adrian

